Na granicach Delhi od miesiąca obozują rolnicy, którzy sprzeciwiają się liberalizacji rynku rolnego. Uważają, że reformy faworyzują indyjskie korporacje. Rząd przekonuje, że uwolnił rolników ze skostniałego systemu cen, a wielkie firmy zainwestują w infrastrukturę.
Autor: PAP
Data: 24-12-2020, 11:40
“Możemy tu zostać i pół roku” – mówi PAP Gurvinder Singh, rolnik ze wschodniego Pendżabu. “W Dzień Republiki (26 stycznia – PAP) zamiast czołgów będą w Delhi traktory” – dodaje Singh. Gwałtowne protesty rolników wybuchły pod koniec listopada.
“Zanim tu przyjechaliśmy, już od ponad tygodnia tysiące ludzi stały na granicy Delhi. Władze ustawiły barykady, a policja próbowała wykurzyć nas pałkami i gazem łzawiącym” – opisuje 58-letni rolnik, który dojechał do Singhu, na granicę między Harjaną i Delhi, około 4 grudnia. “To był pierwszy szturm, pierwsze starcie” – dodaje ten były wojskowy podkręcając wąsy, popularne wśród starszego pokolenia sikhów.
“Mamy tu wszystko. Darmowe jedzenie dla protestujących, koce i namioty” – mówi PAP 40-letnia Parveena Kaur, która pracuje jako wolontariuszka w “lagarze”, tradycyjnej wśród pendżabskich Sikhów, darmowej jadłodajni. Według policji w trzech punktach wlotowych do Delhi obozuje ok. 50 tys. osób. “Ludzie dają nam za darmo mąkę, ryż i warzywa. Mamy tutaj darmową pralnię, można otrzymać za darmo środki czystości” – opisuje Kaur dodając, że mimo niskich temperatur w nocy, rolnicy wciąż przybywają do obozów.
Gurvinder Singh odpowiedział na wezwanie koalicji ponad 30 związków rolniczych, która pod koniec listopada br. ogłosiła “szturm na Delhi” w obronie praw rolników i przeciw trzem ustawom rządowym. Według rolników nowe regulacje likwidują rządowe ceny minimalne produktów rolnych i dopuszczają na rynek wielkie korporacje, które będą dyktować ceny.
“Ludzie są wściekli na rząd. Korporacje nas żywcem zjedzą” – mów PAP Sushant Singh, rolnik z okolic Amritsaru. “Wolny rynek sprawdza się dla dużych graczy, ale nie dla małych producentów” – dodaje Sushant, który studiował ekonomię w Delhi. 32-latek wrócił w rodzinne strony, aby pomóc ojcu w prowadzeniu gospodarstwa rolnego.
Młody rolnik tłumaczy, że rząd premiera Narendry Modiego umożliwił sprzedaż i zakup płodów rolnych poza “mandi”, bazarami dla rolników, gdzie ceny i umowy sprzedaży regulowane były przez krajowe przepisy. “Teraz wielkie firmy będą mogły kupować bezpośrednio od rolników po wynegocjowanej cenie i magazynować towar jak długo zechcą. Dotychczas cena minimalna i tak była zaniżona, to co stanie się teraz?” – pyta.